2011-12-15 17:13:08
Pełne oczyszczenie

Nic tak nie skłania do refleksji nad bardzo ważnymi sprawami w życiu jak rzyganie. Szczególnie gdy rzygasz najpierw co 15 minut a potem co jakieś 30 minut i tak przez pół dnia. W którymś momencie nawet nie miałem czym rzygać! Ileż przeróżnych rodzajów wymiocin potrafi człowiek wytworzyć. Różne smaki, kolory, gęstość, zapach, faktura, konsystencja... Dlaczego o tym mówię?

Bo nie mam o czym mówić! No ale mam chwilę czasu, napiszę o rzyganiu i będzie nowa notka na blogu. Nie można fanów tak zawodzić tyle czasu przecież. Wyrzygałem i wysrałem dziś z siebie chyba wszystko co się dało. Jestem czysty i jakoś lubię do tego dopisać ideologię nowego początku. Choć nie wiem czym miałby się przejawiać ten początek.

Jak ja się tu podpisywałem? Tygrys chyba.



Tagi: oczyszczenie, rzyganie
Tagi: oczyszczenie, rzyganie
skomentuj (0)
2011-03-06 08:49:18
Lubię pomagać ludziom

Zaczęło mnie ostatnio zastanawiać czemu większość ludzi z którymi mam styczność reaguje dość negatywnie gdy ja komuś pomagam. Nie pojmuję tego. Ja mam ogromną satysfakcję gdy komuś pomogę, gdy czuję że dzięki mnie ktoś mógł uniknąć przykrości, lub miał szansę osiągnąć coś łatwiej dzięki mojej pomocy. Wydaje mi się że sam często potrzebuję pomocy, a przynajmniej, przydałaby mi się jakaś pomoc. Wiem że to dosyć idealistyczne podejście ale czyż nie było by fajnie gdyby ludzie sobie częściej pomagali?

No właśnie chyba nie, bo często gdy komuś pomogę, inni oceniają to następująco: "trzeba było zostawić, zasłużył" "Jakby zapłacił to by się nauczył" "poradziłby sobie sam". Nie pojmuję skąd ta niechęć do niesienia ludziom pomocy. Nie pojmuję też dlaczego tak lubimy dla odmiany obrzucać się nawzajem obelgami, arogancją i nieuprzejmościami.

Nie mówię że wszyscy ale mówię że jest to zauważalne. Nie bardzo to rozumiem.



Tagi: pomoc, nieuprzejmość
Tagi: pomoc, nieuprzejmość
skomentuj (1)
2011-01-10 20:22:42
Idealność, niezłomność i impenetrowalna defensywa

Tak sobie myślałem i pomyślałem że coś napiszę bo mam takie widzimisię. Bo widzicie myślałem na przykład o takim sejfie, o szyfrach, o hasłach do stron internetowych i innych chronionych tajemnicach. Przy tych przemyśleniach na końcu pomyślałem o cwanej konkluzji z tą wspomnianą w tytule idealnością. Rozpisałbym się ale mi się nie chce. Może gdybym prowadził jakiegoś bloga i bym tam wrzucał nie napisane słowa a wypowiedziane i nagrane to może byście mieli załatwione godzinne monologi co tydzień lub dwa. Dałoby radę tego użyć jako bajki na dobranoc, o ile ktoś lubi mój głos a z tego co wiem to większość raczej uważa mój głos za irytujący.

Zszedłem z tematu. Myślałem o tych sejfach. Nad sensem idealnych zabezpieczeń. Najpierw wyobraźmy sobie ten sejf, wsadzamy do niego coś bardzo ważnego, coś czego zastąpić się nie da. Zamykamy sejf który jest zabezpieczony 6 cyfrowym szyfrem. No i co jak zapomnimy tego szyfru? Ano mamy parę możliwości. Pierwsza to podejście matematyczne i przejście przez każdą możliwą kombinację 6 cyfr. Ja ścisłym umysłem nie jestem i nie wiem ile to nam daje kombinacji, ale policzyłem na palcach i to chyba daje milion kombinacji. Chyba że zapomniałem że to jakieś cwane jest. No ale dajmy na to że mamy milion kombinacji i po kolei próbujemy każdej kombinacji od 000000 do 999999. Zajmie to zapewne mnóstwo czasu, oczywiście zalezy od tego jak szybko trafimy na tę prawidłową kombinację. Wiemy o co chodzi. Inna opcja to załatwić sobie stetoskop i jak w starych filmach czy tam kreskówkach ten sejf rozpracować słuchając jak koła zębate cykają. W sumie nie wiem czy tak się da ale powiedzmy że to jakaś opcja. A jak jesteśmy niecierpliwi to można sejf zepsuć. Na pewno nie jest to łatwe i też pewnie zajmie dużo czasu. Pomińmy zupełnie fakt że możemy zepsuć też przypadkiem zawartość sejfu. Zakładamy że tylko my pamiętaliśmy szyfr. Jak ktoś jeszcze inny go znał to możemy być uratowani. Właśnie. tu dochodzimy do czegoś ciekawego. Mieliście kiedyś kogoś w rodzinie kto ciągle zapominał PINu w telefonie, hasła do konta i wszelkich innych rzeczy? Ja tak. Taka osoba powierza swoje hasła i szyfry komuś zaufanemu żeby móc je odzyskać w przypadku gdy sama zapomni.

Wróćmy do sejfu. W zasadzie sejf ma chronić zawartość przed dostępem osób niepowołanych. Osoba powołana to taka, która zna szyfr. Jednak ludzie nie są idealni i mogą taki szyfr zapomnieć. Zapisując szyfr gdzieś jesteśmy narażeni na to że szyfr zamiast być przypomniany nam dostanie się w niepowołane ręce. A jak zapomnimy to jedyną szansą na odzyskanie czegoś co wepchnęliśmy do sejfu to wyciągnięcie tego czegoś siłą, co wymaga albo odpowiednich środków albo dużej ilości czasu albo i jednego i drugiego.

W końcu co to za sejf który można otworzyć byle czym i to w dodatku szybko?

Do czego zmierzam? Do idealnego sejfu. Takowy jeszcze na pewno nie istnieje. Mówię o sejfie który faktycznie mogłaby otworzyć TYLKO jedna osoba. Nie wiem jak. Czytanie w myślach? Linie papilarne? Cokolwiek. I nie ma nnego sposobu. Sejf jest absolutnie niezniszczalny i nie da się go oszukać. Jeśli nie ma osoby autoryzowanej, sejf się nie otworzy. Brzmi fajnie? Może. Ale co jeśli ktoś schowa tam coś co może uratować świat? I z jakiegoś powodu jedyna osoba która może sejf otworzyć nie może go otworzyć. Czytnik linii papilarnych? Osoba traci palce. Czytanie w myślach? Osoba umiera czy coś. A sejf jest na tyle genialny że nie da się go oszukać, nie da się obejść tego i nie da się tego zniszczyć. Ludzkość umiera. Czemu? bo sejf był idealny ale ludzie już nie.

 

Nie ma zabezpieczeń których nie da się obejść, nie ma hasła którego nie można odgadnąć, nie ma drzwi których nie da się wyważyć. Idealne zabezpieczenia miałyby prawo istnieć tylko wtedy gdyby również ludzie byli idealni. Wtedy nie byłoby sytuacji w której byłoby konieczne obejść jakieś zabezpieczenie. Spójrzmy choćby na hasła w internecie. Często żeby odzyskać hasło można odpowiedzieć na jakieś pytanie. to jest taka droga odwrotu w razie gdybyśmy zapomnieli. Z sejfami też chemy mieć drogę odwrotu. Jeśli popełnimy błąd, jeśli zapomnimy szyfru chcemy mieć możliwość uratowania tego co jest w środku.

W sumie jak mówimy o zabezpieczeniach to mi się od razu kojarzy antykoncepcja (wam nie?). I akurat w tym przypadku chyba fajnie byłoby gdyby to zabezpieczenie BYŁO idealne. W zasadzie my decydujemy czy z niej korzystamy czy nie. I tu też doszedłem do bardzo ciekawego wniosku. Przecież są idealne metody antykoncepcji. Wystarczy przecież sobie urwać jajka albo związać jajniki i po problemie ale (o ile sie nie mylę) nie ma metody skutecznej w 100% z której można zrezygnować. Nie ma drogi odwrotu. Zabezpieczenie idealne.

Dało mi to wiele do myślenia, nie wiem jak wam. Wszedzie dookoła można zauważyć konsekwencje tego że nie jesteśmy idealni. Drogi odwrotu, poduszki bezpieczeństwa na wypadek gdyby ktoś popełnił błąd. Nie ma też rzeczy idealnych, może dlatego że nie będąc idealnymi nie potrafimy, a może dlatego że nie chcemy, nie jesteśmy gotowi na idealne rzeczy? A jeśli nawet możemy skorzystać z czegoś idealnego pod pewnym względem płacimy za to ogromną cenę.



Tagi: ideał, zabezpieczenia, droga odwrotu
Tagi: ideał, zabezpieczenia, droga odwrotu
skomentuj (1)
2010-11-25 10:18:45
Zima przyszła
I wiecie co? Chyba mam już dosyć. Może to przejściowe ale chwilowo mam zimy już dosyć. Tego śniegu, zimna i atmosfery panującej wokół. Może zmienię zdanie, może za chwilę spojrzę przychylniej i się przyzwyczaję ale na razie wyjątkowo źle się czuje.

Tagi: zima
Tagi: zima
skomentuj (0)
2010-11-24 14:06:08
Zima idzie
Popatrzmy za okna. Zima. Śnieg padać zaczyna! Dzieci się cieszą ale im ktoś starszy tym bardziej chyba im ten zapał zamienia się w zmartwienie faktem powstającej pokrywy snieżnej. dupatygrysajedi chyba nie spełnia swojej roli zbioru nielogicznych i absurdalnych form pisemnych. Przede wszystkim z 3 osób które miały pisać została... jedna. Życzę udanego znoszenia mrozów. I może ciepłych wieczorów i spokoju? Przydałoby się.

Tagi: zima, śnieg
Tagi: zima, śnieg
skomentuj (0)
2010-10-24 03:07:27
Wewnętrzny spokój
Czuję się dziwnie. A kiedy ja się czułem normalnie? Dziwnie jest poczuć że jednak potrafię spojrzeć z innej perspektywy na rzeczy o których opinię miałem już wyrobioną i silnie zakorzenioną w umyśle. Tak, wiem że ogólniki, w tym wszak cała zabawa. W to zgadywanie  co poeta miał na myśli. Dla was (jakich was?) i dla mnie za parę lat gdy będę się śmiał ze swoich słów. A jak już wstanę z podłogi z twardym jak stal kaloryferem na brzuchu od intensywnego śmiechu, to może się postaram przypomnieć o co mi chodziło.

A chodzi mi o to że czuję że musze być pewniejszy siebie. To życie którego się tak boję chyba jednak nie jest takie złe i ja troszkę siebie, ludzi dookoła i otoczenie zbytnio demonizowałem. Coś mi ewidentnie odbiło i odczuwam zmianę. taką lekkość. Nagle poczułem że wszystko czego naprawde chcę i potrzebuje jest na miejscu a wszystko czego jeszcze nie mam a mieć chciałbym będę mógł mieć w przyszłości bo to czym dysponuje teraz zawiera w sobie potencjał zmian. Ale ja kręcę. Marszczę brwi, patrzę krzywo na monitor i czuję się jakbym patrzył na Ciebie chcąc spytać "czy ja jestem jakiś dziwny?".

Nie mam absolutnie żadnego pojęcia czy to zasługa przeglądarki, bloga czy niewiadomo czego jeszcze, ale wygląda na to że coś automatycznie mi robi akapity. W dodatku robi te akapity w naprawdę dobrych miejscach! Jestem naprawdę zaskoczony.

Zdecydowanie to co teraz czuję jest czymś w rodzaju jakiegoś stanu euforycznego. Muzyka ma na mnie zdecydowanie duży wpływ. Czuję się innym człowiekiem. Może nie bardziej pewnym siebie ale zdecydowanie szczęśliwszym. Widzę, dostrzegam i czuję że mam to czego pragnę.

Ojej. Ile się napisałem. jak się cieszę że wróciłem do pisania tego beznadziejnego bloga. szkoda że jego nazwa będąc jednocześnie nazwą fajną, jest nazwą która zawsze przypominać będzie o tym że w założeniach, ten blog miał wyglądać kapkę inaczej.

To wszystko na dziś. Życzę przyjemnego przestawiania się na zimowe temperatury.



Tagi: random, uczucia, zmiana, pewność
Tagi: random, uczucia, zmiana, pewność
skomentuj (0)
2010-10-21 07:31:33
Skoro nie umiem tak jak chce, zacznę najpierw tak, jak potrafię
Bo nie ma czasu, bo nie ma pomysłu, weny, powodu... wymówek byłoby wiele. Koniec. Ciekawe ile teraz konsekwentnie będę pisać.
Po co? No a po co miałbym? Żeby się wyżalić, pokazać negatywne emocje, oczywiście w tak zawiły sposób żebym został niezrozumiany (o co przecież tutaj chodzi) ale w gruncie rzeczy przecież i tak wiadomo że cel nadal jest zupełnie inny niż to co ja tutaj mówię. Chyba łatwo się domyślić. jaki mam problem? Taki jak już wcześniej. Nie wiem kim jestem tak naprawdę. zmieniałem się chyba, dostosowywałem i nie mam już pojęcia kim jestem tak naprawdę. Kim bym nie był... i tak jest źle.
Optymistyczniej? Proszę bardzo. Idzie zima i jak nie będzie sroga to będzie fajna. Na razie jest fajnie, pada deszczyk, jest zimno ale znośnie.
Tyle na dziś. Czy mi pomogło wyżalenie się całemu światu? Tak, wystarcza mi świadomość że cały świat to może przeczytać. Z drugiej strony cały świat jest zbyt zajęty żeby to przeczytać i może to i lepiej?

Tagi: emo, tożsamość
Tagi: emo, tożsamość
skomentuj (0)
2010-07-07 23:54:01
Powrót Tygrysa
Powrót Jedi już był, pora na tygrysa. O dupie łaskawie nie wspomnę.
A więc wróciłem. Tyle że coś nie widzę entuzjazmu żadnego.  Nikt nie tęsknił. No bo za czym tu tęsknić. Fajniejsze blogi piszą
zwykli faceci. Bardzo zwykli faceci ale z talentem i otwartością godną podziwu. Wiecie ile pomysłów na teksty miałem? Wiecie?
Dużo. Ale miej tu jeszcze ochotę ponawalać tyle w te przyciski na klawiaturze i stworzyć z tego jakiś tekst. Dziś jakoś mi się nie chce.
Ale obiecuję że napiszę coś. Tylko po co? A nie wiem, tak dla siebie. Bo to fajne uczucie się podzielić. Jestem taki emo i kiedyś ktoś odkryje tego bloga i powie tak "ŁOŁ HOULI SZYT! Ależ niesamowity blog! Łoł! Jakie teksty!" I tak będzie tego bloga czytać i dojdzie
do wniosku że to fajny blog i go będzie dalej czytać i powie komuś i wtedy pójdzie już gładko. Właśnie. Czyli sęk w tym żeby
tego jednego osobnika skłonić do natrafienia na tego bloga. Takiego osobnika który uzna że ten blog jest fajny. Hmmm...
Jak to zrobić żeby ten osobnik tu trafił? W ogóle... jak się robi tak, że ktoś gdzieś trafia?
Także wróciłem.
Fajnie?

Tagi: blog, tekst, powrót, tygrys, jedi, popularność, komin
Tagi: blog, tekst, powrót, tygrys, jedi, popularność, komin
skomentuj (1)
2010-04-26 09:54:26
Chcieć a nie móc no...
Bo tak się składa że ja czasu nie mam. Ale widzę że nikt nie narzeka. Tłumy nie protestują że notek brak więc można spać spokojnie.
Z resztą ktoś tam nawet już przebąkiwał żeby notki były krótsze albo pisane raz w tygodniu. Zważając teraz na to ile miewam czasu to się da zrobić powiem szczerze. Chociaż nie lubię zbytnio takich krótkich bo one są takie... krótkie. No co się napisze w takiej krótkiej? "Hej ostatnio pracuję i pomagam rodzicom, w sumie to nie fajnie się czuję z tym. Bo się boję o przyszłość a teraz wolałbym mieć więcej czasu dla siebie ale jest okej.". Dlatego jakoś nie lubię za bardzo takich bezpłciowych notek pisać. A mam parę pomysłów na nowe fajne notki, takie długie, z sensem i przekazem nawet czasami! Tylko znajdź tu człowieku czas żeby to spokojnie napisać tak jak bym chciał. Ale jak będę miał okazję to na pewno napiszę szczególnie taką jedną bo siedzi mi ona w głowie ciągle ale to jest trochę dłuższy ciąg przemyśleń.

A teraz no jestem zajęty pracą stąd moja nieobecność. I tak jestem bardziej aktywny niż współtwórcy bloga. Można nawet powiedzieć że jestem bardziej aktywni niż oni razem wzięci ale to byłoby trochę niesprawiedliwe z mojej strony używając takiego stwierdzenia. W końcu stali bywalcy wiedzą jak aktywna była dupa. Bo Dżedaja to ja nie wiem czemu nie widuję. Aaaa! Już wiem, on też pracuje chyba. Widzicie zależność?

W którymś momencie jakoś wszyscy zaczynają pracować. Pamiętam że już ze dwa lata temu dziwiłem się ale i podziwiałem ludzi którzy będąc wtedy (jak i w sumie dziś) w moim wieku, pracowali. I nie mówię tu o pracy dorywczej, na chwilę, na weekend, czy na wakacje.
Tak to i ja pracowałem już dawno. Ale mówię tu o takich ludziach którzy naprawdę znajdywali sobie już w miarę stałą pracę. Podziwiałem ich. I podziwiam do dziś. Tylko że zaczynam coraz bardziej rozumieć bo jest coś takiego że jak się zacznie pracować to każdy może w to wsiąknąć bez reszty. Jeśli tylko oddać się pracy to nie jest to tak trudne jak mogłoby się wydawać. Tylko trzeba dobrze pomyśleć gdzie się chce pracować. Ale nie należy bać się pracy.

Tak jak mówiłem, na notkę z prawdziwego zdarzenia będziecie musieli poczekać. Kogo ja próbuję oszukać? Że ktoś tu niby wyczekuje notek na tym blogu? Tak jasne. W końcu taki nieśmieszny blog i taki nieinteresujący i taki do pięt lepszym nie dorastający.



Tagi: praca, blog, zazdrość, czas
Tagi: praca, blog, zazdrość, czas
skomentuj (5)
2010-04-10 16:12:48
Doczekali się
Miało nie być emo, sam tak mówiłem, inni tak mówili ale jakoś tak... Nie przedłużając, podoba mi się idea no more emo, naprawdę. Ale żeby to wdrożyć w życie musiałbym nie mieć powodów do wpadania w taki stan takich negatywnych emocji. Poza tym jakoś tak się
złożyło że co bym się nie brał za pisanie czegoś to wychodził niezgrabny tekst który w połowie pisania zwyczajnie porzucałem bo mi się
nie podobał. Ale swojego emo narzekania jakoś jeszcze nigdy nie odrzuciłem i zawsze dzielnie dopisałem do końca.
A teraz to wszystko będzie nieskładne bo wam powiem że niektórzy to się doczekali. Czekali na to, odliczali czas, niecierpliwili się i proszę! Macie co chcieliście i to z nawiązką. Tak... mi osobiście też jest głupio. Nie lubiłem człowieka, w sumie dla zasady, bo na polityce się nie znam, wszyscy dookoła krytykowali więc też krytykowałem jak tylko mogłem, śmiałem się i tak dalej. Pamiętam że gdzieniegdzie dało się zobaczyć na forach w sygnaturach zegar odliczający czas do końca kadencji Lecha Kaczyńskiego. Było tam chyba napisane że jego czas jest policzonym w taki ironiczny sposób. Ktoś się pomylił, bo tego czasu było jednak mniej. Mi jest bardzo głupio, za siebie i za wszystkich dookoła.
Stała się jedna z tych rzeczy które nie miały prawa się stać, to było zbyt mało prawdopodobne żeby na pokładzie jednego samolotu
zginęło tyle osób, i to tak niesamowicie ważnych osób. Ale proszę bardzo, stało się. Dlaczego tak się stało? Czy śmierci tych wszystkich ludzi dało się uniknąć? Może wystarczyłaby naprawdę drobna zmiana. Ale teraz jest już za późno. Jestem przekonany że tak naprawdę stało się to przez jeden głupi i z pozoru nieistotny szczegół. Możliwe że tym szczegółem była choćby ustalona godzina lotu. Może gdyby samolot wyleciał godzinę później, nic takiego by się nie stało i nikomu by nawet do głowy nie strzeliło że samolot z całym mnóstwem najważniejszych osób w Polsce rozbije się i zginą bez wyjątku wszyscy. Niestety teraz możemy tylko obserwować dalsze konsekwencje tego zdarzenia. A jak pomyślicie tak jak ja, i zdacie sobie sprawę że początkiem nie jest sama katastrofa a jakiś szczegół który o niej zdecydował, poczujecie się jeszcze gorzej.
Ale dlaczego o tym mówię? Nie interesuję się polityką ale przeraźliwie się boję konsekwencji które niedługo wszystkich nas dotkną.
Głównie jednak chciałem zwrócić uwagę na to jak bardzo nasz prezydent Lech Kaczyński był krytykowany a nagle on po prostu umiera. Jestem ciekaw czy nagle, dopiero po jego śmierci zyska sympatię i ludzie wreszcie powiedzą że jednak był okej. Ale powiedzą tak bo wreszcie przejrzą na oczy że nie lubili go dla zasady czy polubią też dla zasady oddania szacunku zmarłemu? Musi być niektórym głupio, że tak czekali, tak mu źle życzyli ale nagle gdy umarł to chyba większości się odechciało szydzenia.
Niesamowity zbieg okoliczności. Samolot wypchany po brzegi Polskimi Vipami, do tego prezydent (jaki by nie był) rozbija się w środku Rosji w rocznicę zbrodni Katyńskiej. Ja węszę spisek, jak nie teraz to za chwilę nam tu wybuchnie wojna.

Tagi: emo, śmierć, nienawiść, prezydent, tragedia
Tagi: emo, śmierć, nienawiść, prezydent, tragedia
skomentuj (1)